*1*
Słońca nie było, padało jak zwykle ,a wiatr szalał w najlepsze.
- Orion ! - zakrzyknęła kobieta w fartuchu - Wstawaj na śniadanie !-
- Idę. - rzekł wciąż jeszcze śpiący.
Była zaledwie szósta rano, a na stole w jadalni rodziny Black'ów było przygotowane śniadanie. Obok niego stała najpiękniejsza część tej rodziny, wysoka, szczupła, zielonooka brunetka z tacą filiżanek w ręce. Trzymała ją bardzo zgrabnie, ponieważ pracowała ona w karczmie niedaleko banku Gringota.
- Syriusz ,a ty wychodź!- Zawołała Walburga do syna.
Nagle w drzwiach staną przeciętnego wzrostu, wychudzony brunet. Był to Remus Lupin serdeczny przyjaciel Syriusza.
-Dzień dobry- powiedział bez zawahania -Jest Syriusz ?-
- Syriusz, Remus przyszedł- zawołała ponownie.
Nie minęła minuta a Syriusz już był w drzwiach, gotowy do wyjścia.
- Musisz przychodzić częściej Remusie
- To my już idziemy - krzyknęli chłopcy. po czym spokojnie opuścili dom Black'ów.